Przez lata, organizując międzynarodowe wydarzenie w Polsce, byliśmy pytani, czy zorganizujemy Ultrace poza granicami naszego kraju. Wiedzieliśmy, że ten moment jest blisko. Kiedy przyszło do wyboru miejsca dla pierwszej zagranicznej edycji, zdecydowaliśmy się na Düsseldorf, a jednym z kluczowych powodów były absolutnie wyjątkowe wnętrza Areal Böhler. Już przy pierwszym kontakcie z tą przestrzenią było jasne, że daje ona możliwość zbudowania czegoś więcej niż tylko kolejnej edycji w nowej lokalizacji. Surowa architektura dawnych hal przemysłowych, ich skala i charakter sprawiały, że mogły stać się nie tylko tłem dla samochodów, ale aktywną częścią całego doświadczenia.


Pojawienie się w Niemczech wymagało czegoś więcej niż powielenia znanego już konceptu. Nie interesowało nas przeniesienie Ultrace do nowego kraju w niezmienionej formie. Chcieliśmy zbudować własną interpretację wydarzenia motoryzacyjnego z przyszłości. Takiego, które pozostaje platformą dla wszystkiego, co w motoryzacji najbardziej emocjonujące, ale pokazuje to w nowy sposób. Obok historycznych samochodów wyścigowych, muzealnych eksponatów, one of one, hypercarów i najmocniejszych projektów społeczności samochodowej pojawiła się oprawa, która nie była dodatkiem, lecz częścią samej ekspozycji. Nowoczesne technologie, światło, dźwięk i charakterystyczna atmosfera budowana przez Ultrace od lat stały się narzędziami opowiadania tej wystawy.
Fundament pozostał ten sam: auta, scena, ludzie, selekcja. Zmienił się język, w którym całość została wyrażona.


Areal Böhler od blisko stu dziesięciu lat zajmuje teren po lewej stronie Renu, zaledwie kilkanaście minut od centrum Düsseldorfu. Powstało jako zakłady produkujące stal specjalną dla niemieckiego przemysłu, a przez kolejne dekady przeobraziło się w żywy ośrodek biznesu, targów i wydarzeń. Formatu, który zaproponowało ULTRACE Germany, ta przestrzeń jednak wcześniej nie widziała. Surowa cegła, betonowe posadzki, stalowe konstrukcje wsparte na monumentalnych filarach i prześwity w dachu tworzyły scenografię, która sama z siebie niosła napięcie. W złotej godzinie światło wpadało w głąb hal, kładło się na karoseriach i odbijało od lakieru, aluminium oraz polerowanych felg. Każda z pięciu hal miała własny charakter, własną proporcję i własne wejście światła. Dzięki temu wystawa mogła pozwolić sobie na ostre kontrasty bez utraty spójności, a sama przestrzeń dodawała głębi, której nie daje samo zebranie najrzadszych aut.


Hala Mercedesa była minimalna w aranżacji i pełna energii. Nad każdym z czterech aut wisiał osobny softbox, a światło i dźwięk razem tworzyły wyjątkowe doświadczenie. Wnętrze działało jak instalacja. Wszystkie cztery eksponaty pochodziły z Mercedes-Benz Museum w Stuttgarcie i obejmowały najmocniejszą dekadę motorsportu marki. Sauber C9, prototyp Le Mans, który w 1989 wygrał ten wyścig dla Mercedesa, stał obok C112, drogowego konceptu z 1991 planowanego w stu egzemplarzach, który nigdy nie wyszedł poza prototyp, oraz C292, prototypu Grupy C z 1991 roku. Kompozycję zamykał CLK GTR, samochód homologowany do FIA GT1, który w 1997 wygrał tytuł zaraz po debiucie.


W głębi głównej hali wisiała czarna kotara. Za nią zaczynała się instalacja 143BPM, którą Filip Popik (Rybskie) zbudował wokół HWA EVO, współczesnej reinterpretacji legendarnego Mercedesa 190E EVO II. Akustycznie wyciszona przestrzeń, ogromny softbox zmieniający barwę i podkreślający sylwetkę samochodu, z głośników płynęła muzyka w tempie 143 uderzeń na minutę, od którego instalacja dostała nazwę. Wewnątrz panował półmrok i kontrolowana atmosfera. Z autem można było być sam na sam, jakby reszta wydarzenia odsunęła się daleko. Samochód wybrzmiewał tu inaczej, bliżej instalacji niż klasycznej ekspozycji. Wielu zostawało tam dłużej, niż planowało.


Koenigsegg pojawił się w Düsseldorfie z własną instalacją pod nazwą Ghost Squadron. W jej ramach pokazano dwa współczesne hypercary, Regerę i Jesko, prezentowane w formule, która podkreślała nie tylko same samochody, ale też cały świat zbudowany wokół marki. Były to maszyny, które same z siebie podnoszą temperaturę całej hali, ale w tym przypadku działały także jako część większej opowieści o współczesnym ekstremum osiągów, designu i technologii. Ich obecność dobrze pokazywała, jak szeroko zostało zbudowane ULTRACE Germany. Obok muzealnych eksponatów, historycznych samochodów wyścigowych i niezależnych projektów ze sceny tuningowej pojawiły się auta reprezentujące współczesny szczyt motoryzacyjnych możliwości.


Tuż obok głównej sceny stanął Horsepower. Instalacja zrealizowana przez francuskiego artystę Bleumode (Julien Boudet) we współpracy z Rennmeister i Ultrace. Punktem wyjścia było klasyczne BMW E30 w barwach Jägermeistra. Cztery koła zastąpiono w nim czterema motocyklami, połączonymi w jedną maszynę. Za budowę projektu odpowiadali chłopaki z nightride.pl. Pomarańczowe barwy Jägermeistra należały w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych do najbardziej rozpoznawalnych obrazów DTM. Bleumode wziął ten emblemat ze świata wyścigów samochodowych i ustawił go w nowym układzie. W kompozycji był humor, ironia i precyzyjne wyczucie obrazu. Trudno było obok niego przejść obojętnie.


Rennmeister miał w Düsseldorfie rolę wyraźnie większą niż sama obecność partnera. Ich przestrzeń prowadziła w stronę klasycznego motorsportu i budowała bardzo wyraźny klimat oparty na prawdziwym wyścigowym dziedzictwie. BMW E21 Group 5, Porsche 962 i otoczenie dodatków z epoki sprawiały, że była to jedna z najbardziej charakterystycznych części całej wystawy. Całość wzmacniała też obecność wyścigowych aut Kremer Racing, które dokładały do tego line-upu kolejny mocny punkt odniesienia dla ludzi wychowanych na historii Group 5 i wyścigów długodystansowych. Dzięki temu ten fragment wydarzenia miał w sobie nie tylko styl, ale też realny ciężar motorsportowej historii.


Jedna z najbardziej wyczekiwanych części całego wydarzenia rozgrywała się w Active Zone. Co kilka godzin, w ramach programu Never, technicy odpalali w wydzielonej strefie serię niezwykłych samochodów. Mercedes-Sauber C11, Porsche 917, Porsche 908, Mazda RX-7 Le Mans, BMW X5 LM V12, BMW 328 Kamm Coupe, BMW M5 CSL Prototype, Ferrari 348 Koenig Specials, AMG GT3 RAW SPEC i Gumpert Apollo. Każdy z innym kontekstem, każdy z własnym miejscem w historii motoryzacji. Tutaj jednak nie były tylko prezentowane. Pracowały. Ryk silnika i echo odbijające się od stalowych konstrukcji Areal Böhler robiły coś, czego nie potrafi oddać żadna muzealna ekspozycja. Szczególnie mocno zapadały w pamięć dwa momenty: odpalenie Saubera C11 i dźwięk BMW X5 LM V12. C11 wnosił do hali czystą historię motorsportu, a X5 LM pozostawało jednym z najdziwniejszych prototypów w historii działu sportowego BMW. Rodzinny SUV z niemal siedmiusetkonnym V12 brzmiał jak wyścigowy prototyp z lat dziewięćdziesiątych i po pierwszym zapłonie wciągał ludzi ze wszystkich pozostałych przestrzeni.


Hala BMW poświęcona była czterdziestoleciu M3. Dział sportowy z Monachium świętował jubileusz własną kolekcją. Strefa chillout, ściany pokryte plakatami M Series rozciągniętymi od podłogi do sufitu, kilka miejsc do siadania i odpoczywania. Selekcja sięgała od E30 M3 do projektów, które nigdy nie weszły do produkcji. M3 Compact, koncept z połowy lat dziewięćdziesiątych, oraz E46 M3 Touring, jedyny prototyp tej wersji nadwozia, jaki kiedykolwiek opuścił bramę fabryki w Monachium. W centralnym punkcie hali stało BMW M2, przy którym przez cały weekend pracowała Rae Roberts. Malowała kolejne warstwy bezpośrednio na karoserii. Kompozycja powstawała na oczach publiczności, godzina po godzinie, aż do ukończenia dzieła.


O dwudziestej pierwszej główna hala zmieniła swoje oblicze. Zaczynał się Night Access, ekskluzywna trzygodzinna odsłona wieczoru. Naturalne światło ustępowało starannie wyreżyserowanemu spektaklowi, a podwieszone instalacje świetlne zaczynały przejmować przestrzeń. Kolor zmieniał się płynnie, czasem wszystko stawało się czerwone, czasem tonęło w mroku, a punktowe podświetlenie wybierało pojedyncze auta. Za konsolą stał Sept. Łączył hipnotyczne techno z ambientowymi teksturami, a swój set później opisał jako dialog między maszynami a dźwiękiem. Te same auta, które w dzień stały w spokojnej ekspozycji, po zmroku stawały się częścią klubu.


Na koniec dwóch dni na głównej scenie ogłoszono Top 10 wystawy. Międzynarodowe jury w składzie Khyzyl Saleem znany jako The Kyza, Mike Burroughs ze Stanceworks, fotograf Larry Chen i Ash Thorp wybrało dziesięć najmocniejszych projektów spośród wszystkiego, co stało w halach Areal Böhler. Nazwiska, które od lat wyznaczają kierunki w designie, fotografii i kulturze samochodowej. Wśród projektów, które trafiły do oceny, znalazły się też auta z prywatnych zbiorów The Loh Collection, Chrome Cars i RS Racetec. Wydarzenie odwiedził również Sung Kang, aktor znany głównie z roli Hana z serii Fast & Furious, przy okazji promując swój film Drifter.


Po finale było jasne, że ULTRACE Germany ma swoje miejsce poza Polską. Wszystko, z czego Ultrace wyrosło w Polsce, pozostało nienaruszone. Wokół tego fundamentu pojawiły się dwa nowe wymiary. Pierwszy to zaufanie partnerów, którzy po raz pierwszy oddali swoje archiwa na dwa dni, do hali, w której obok stały niezależne projekty ze sceny tuningowej. Drugi to nowy format wystawy, w którym scenografia, oświetlenie, muzyka i prace artystów stały się tak samo istotne jak same samochody. Pierwsza zagraniczna edycja Ultrace dobiegła końca. Drugą edycję widać już z perspektywy tej pierwszej.


